+48 604 966 855ZAREZERWUJ POKÓJ!

Legenda

Na początku XVII wieku jednymi z  najbardziej niebezpiecznych ludzi, cieszących się niemal ponurą sławą, byli bracia Rosińscy z  Teleśnicy w  Bieszczadach. Zbójecka owa rodzina słynęła ze swoich ekscesów, ich wieś – wspomniana Teleśnica – uważana była za zbójeckie gniazdo. Nikt, kto zatrzymał się tam na noc lub skorzystał z  gościnności braci, nie mógł być pewien swojego życia ani zdrowia. Rosińscy – ojciec Jerzy i  jego synowie Stanisław, Piotr i  Jan niejednokrotnie godzili bowiem na życie swoich gości.

Pierwszej ze swych zbrodni Rosińscy dokonali w  roku 1607. Wówczas to zaprosili do Teleśnicy sąsiada – niejakiego Wojciecha Kroguleckiego. Pod pozorem sąsiedzkiej przyjaźni ugościli go suto, a  w  trakcie wieczerzy rozsiekli, wbrew wszelkim zasadom gościnności. Zbrodnia ta oburzyła całą szlachtę. Podkomorzy sanocki Piotr Bal wezwał wszystkich panów braci do zastanowienia się, co począć z  Rosińskimi. Jednak nikt w  Sanockiem nie myślał chyba nawet o  tym, aby wystąpić zbrojnie przeciwko hultajskiej rodzinie. Rosińscy budzili bowiem powszechny strach.

Do obrony wykorzystywali zaś nawet swoich poddanych. Chłopi z  Teleśnicy ćwiczeni byli bowiem w  walce, uzbrojeni przez swych panów w  kosy, siekiery i  koły, a  nawet w  szable i  rusznice. Rosińscy zaprowadzili we wsi nawet wojskową organizację. Gdy tylko ktoś usiłował zajechać Teleśnicę, wystarczył odgłos dzwonów, a  już chłopi chwytali za broń i  śpieszyli bronić dworu.

Nie wiadomo do tej pory, ilu panów braci padło ofiarami Rosińskich. W  roku 1611 usiłowali oni w  podobny sposób, co Kroguleckiego, pozbyć się Krzysztofa Głowy z  Nowosielec i  w  tym celu zaprosili go w  gościnę. Głowa był jednak bardziej czujny niż Krogulecki, być może też przyjechał z  liczniejszą czeladzią. W  każdym bądź razie w  Teleśnicy doszło do wielkiej zwady i  strzelaniny, a  Głowa ledwie wyrąbał się z  zasadzki.

Dopiero w  roku 1616 Jan Bal wspólnie z  synem zamordowanego Kroguleckiego zebrali nieco szlachty i  urządzili wyprawę na Teleśnicę. Tam, po walce zdobyli zbójeckie gniazdo i  schwytali żywcem jednego z  braci – Stanisława. Bal zabrał go ze sobą do Daszówki, gdzie mieszkali jego znajomi – Leszczyńscy i  zamierzał odstawić go do starosty. Przedtem jednak postanowił zadrwić sobie okrutnie z  hultaja. Oznajmił zatem Rosińskiemu, że ten będzie stracony, kazał zawołać księdza, a  Stanisławowi przykazał się wyspowiadać. Później przyniesiono pieniek i  sprowadzono hajduka z  mieczem. Rosiński musiał położyć głowę na klocu, skończyło się jednak tylko na takim pokazie, a  ledwie żywego ze strachu hultaja odprowadzono później do więzienia.

Bal i  Krogulecki cieszyli się zapewne bardzo z  tryumfu. Dlatego też urządzili u  Leszczyńskich wielką ucztę po zwycięstwie, kazali też wytoczyć dla służby beczki miodu i  wina. Zresztą służba Bala była pijana już w  chwili, gdy zdobywała Teleśnicę. Hajducy popili się jednak bardzo i  posnęli. Było to oczywiście bardzo korzystne dla Stanisława Rosińskiego, który skorzystał z  okazji i  umknął…

Dziś Rosińscy ponownie zapraszają do skorzystanie z ich gościnności 😉